Przejdź do treści

Owoce, zioła, przyprawy – co dodaje się do yerba mate i dlaczego tak bardzo lubimy mieszanki smakowe?

Spis treści

Pamiętacie swoje pierwsze mate? U wielu z nas wyglądało to podobnie – ktoś podał naczynko, powiedział „spróbuj”, a po pierwszym łyku na twarzy pojawiał się grymas. Klasyczna, niesmakowa yerba potrafi być wyrazista: gorzkawa, ziemista, trochę szorstka w odbiorze. I to jest zupełnie normalne – to nie jest napój, który od razu ma smakować jak deser. Ale właśnie dlatego od wieków ludzie kombinują, co by tu do niej dodać, żeby było łagodniej, ciekawiej albo po prostu inaczej. W tym wpisie chcemy Wam pokazać, skąd się biorą najpopularniejsze dodatki do yerby – i przekonać, że wcale nie trzeba kupować gotowej mieszanki smakowej, żeby poeksperymentować.

Skąd się w ogóle wzięła moda na dodatki?

W Ameryce Południowej, skąd mate pochodzi, dodawanie ziół i owoców do naczynka to praktyka starsza niż jakikolwiek sklepowy produkt smakowy. W Paragwaju do dziś na ulicach można spotkać sprzedawców, którzy oferują świeże pęczki ziół – miętę, werbenę cytrynową, boldo czy piołun – które klienci sami mieszają z yerbą tuż przed zaparzeniem. To nie jest więc żaden nowy trend wymyślony przez marketing, tylko naturalna kontynuacja tradycji, która po prostu trafiła też na przemysłową skalę w postaci gotowych mieszanek.

Owoce

To zdecydowanie najpopularniejszy kierunek, i to zarówno w gotowych mieszankach, jak i w domowych eksperymentach. W sklepowych blendach najczęściej znajdziemy cytrusy – pomarańczę, cytrynę, grejpfrut – ale też owoce leśne, jagodowe, a coraz częściej nuty tropikalne w stylu ananasa czy marakui. Owocowa yerba mate jest lżejsza, bardziej orzeźwiająca i łatwiej wchodzi na pierwszy raz, dlatego to właśnie od niej wiele osób zaczyna swoją przygodę z mate. Jeśli chcecie sprawdzić, jak to smakuje, polecamy na przykład Verdeflor Naranja z wyraźną nutą pomarańczy albo całą kategorię yerba mate owocowa, w której znajdziecie kilka różnych wariantów.

Zioła

To z kolei najstarsza i najbardziej „autentyczna” forma dodatków, bo to właśnie od nich wszystko się zaczęło. W tradycyjnym parzeniu do naczynka trafiały świeże listki mięty, melisy, werbeny cytrynowej, pokrzywy, a czasem też bardziej lokalne, mniej znane u nas rośliny jak boldo czy poleo. Zioła nie maskują charakteru yerby tak, jak robią to owoce – raczej go dopełniają i podkreślają tę ziemistą, lekko gorzką bazę. To wybór dla osób, które lubią klasykę, ale chcą dodać jej trochę świeżości albo aromatu. W naszej ofercie znajdziecie na przykład Verdeflor Menta, czyli klasyczne połączenie yerby z miętą.

Przyprawy

To dodatek, który szczególnie zyskuje na popularności, kiedy robi się chłodniej. Imbir, cynamon, wanilia, kardamon, goździki – to smaki, które kojarzą się z jesienią i zimą, z grzanym winem czy korzennymi herbatami, więc naturalnie dobrze komponują się też z yerbą. Rozgrzewają, dodają mieszankom głębi i sprawiają, że codzienny rytuał parzenia mate zaczyna przypominać małe, aromatyczne wydarzenie, a nie tylko sposób na kofeinę.

Dlaczego w ogóle tak bardzo lubimy smakowe mieszanki?

Odpowiedź jest chyba prostsza, niż mogłoby się wydawać. Po pierwsze – łagodzą intensywność klasycznej yerby, nie tracąc przy tym jej naturalnych właściwości: kofeiny, przeciwutleniaczy, witamin. Dla wielu osób to naturalna „brama wejściowa” do świata mate – łatwiej pokochać coś, co od razu smakuje przyjemnie, niż przekonywać się na siłę do czystej goryczki. Po drugie – dają możliwość dopasowania yerby do nastroju, pory dnia czy pory roku. Latem sięgamy chętniej po coś owocowego i orzeźwiającego, jesienią i zimą – po coś korzennego i rozgrzewającego. I po trzecie, chyba najbardziej ludzkie – to po prostu urozmaicenie. Nawet największy fan klasyki czasem ma ochotę na coś innego, tak jak od czasu do czasu zmieniamy markę kawy czy herbaty, którą pijemy codziennie.

Zrób to sam: dodatki do klasycznej, niesmakowej yerby

Ale – i to jest ważne – nie musicie kupować gotowej mieszanki, żeby poczuć ten efekt. Jeśli macie w domu klasyczną, niesmakową yerbę, spokojnie możecie potraktować ją jako bazę do własnych eksperymentów, dokładnie tak, jak robi się to od pokoleń w Ameryce Południowej. Oto kilka sposobów, żeby zacząć.

Świeże owoce prosto do naczynka

Kawałek pomarańczy, kilka listków mięty, odrobina startego imbiru albo skórka z cytryny wrzucona razem z yerbą potrafi całkowicie zmienić charakter naparu. Świeże dodatki działają inaczej niż suszone – smak jest bardziej intensywny i „żywy”, ale też szybciej się ulatnia, więc warto dodawać je na bieżąco, a nie na zapas.

Sok zamiast wody

To bardzo popularna sztuczka, szczególnie przy tereré, czyli zimnej wersji mate. Zamiast klasycznej wody – gorącej czy zimnej – można użyć naturalnego soku owocowego, np. pomarańczowego, jabłkowego albo z cytrusów, ewentualnie rozcieńczonego wodą, jeśli smak jest zbyt intensywny. To prosty sposób, żeby uzyskać coś w rodzaju domowej, orzeźwiającej lemoniady mate, bez żadnych sztucznych dodatków.

Zioła z własnej kuchni czy balkonu

Świeża mięta, melisa, a nawet listki bazylii czy rozmarynu potrafią zaskoczyć w połączeniu z yerbą. Nie trzeba od razu szukać egzotycznych roślin z Ameryki Południowej – wystarczy to, co często i tak macie pod ręką.

Jedna praktyczna uwaga na koniec: jeśli dodajecie coś świeżego bezpośrednio do naczynka, pamiętajcie o dokładnym umyciu go po użyciu – resztki owoców czy soku szybciej się psują niż sama sucha yerba, więc naczynko i bombilla wymagają wtedy trochę więcej uwagi niż zwykle.

Gotowa mieszanka czy własny eksperyment?

Niezależnie od tego, czy wolicie sięgnąć po gotową mieszankę, czy wolicie sami bawić się smakami – u nas znajdziecie i jedno, i drugie. Całą naszą ofertę smakowych, owocowych i ziołowych yerba mate znajdziecie w kategorii Smakowe Yerba Mate, a klasyczne, niesmakowe warianty idealne do własnych eksperymentów – w kategorii Klasyczne Yerba Mate. Dajcie nam znać, jakie dodatki sprawdzają się u Was najlepiej!

Bezpłatna wysyłka po uzyskaniu kwoty 123,00  w koszyku!
free-delivery